Trzy razy w tygodniu, od dwóch tysięcy dwudziestego roku, schodzę po pochyłej ulicy Limanowskiego w Radomiu, mijam tablicę «Stomatologia, wejście do bramy», skręcam w prawo i otwieram szklane drzwi z naklejoną odręcznie wykonaną kartką: «Otwarte do 22, w niedzielę od 14». Lokal jest mały. Powiedziałbym, że ma rozmiar dwóch celek więziennych, z tą różnicą, że pachnie kuminem, kolendrą i jagnięciną, a nie betonem. Za ladą stoi pan Adam, ma pięćdziesiąt sześć lat i wąsy, których nie powstydziłby się portret z drugiej Rzeczypospolitej. To jest Faraon Kebab Radom. To jest adres, od którego wziął się ten magazyn.
Skąd w ogóle nazwa.
Pan Adam pochodzi z Polski. Ojciec żył pod Lublinem, matka pracowała w stołówce zakładów Łucznika. Kuchni tureckiej nauczył się w latach dziewięćdziesiątych w Berlinie, gdzie spędził dwanaście lat na zmywaku, potem w piekarni, potem już w kebab-barze przy Sonnenallee. Wrócił do Radomia w dwa tysiące siódmym z piętnastoma tysiącami euro w dżinsach i przekonaniem, że jeszcze w tym dziesięcioleciu rodacy zrozumieją, że kebab to nie fast-food.
Nazwę «Faraon» wymyślił teść, który całe życie kochał egiptologię i twierdził, że «po pierwsze brzmi to lepiej niż Sezam, po drugie nikt w okolicy się tak nie nazywa, po trzecie, kto słyszał o faraonach, ten już do nas wejdzie». I wszedł. W pierwsze dwa lata pan Adam miał trzech klientów dziennie. W trzecim, dwudziestu. W dziesiątym, trzeba było rezerwować stolik w sobotę wieczorem.
Karta, ceny, godziny otwarcia.
Pan Adam pracuje na jedenastu pozycjach. Karta wisi nad ladą, wypisana ręcznie na tablicy kredą, ceny zmieniają się dwa razy w roku, w lutym i wrześniu, gdy zmienia się hurtownia mięsa. Poniżej aktualny stan na marzec dwa tysiące dwudziestego szóstego.
| Pozycja | Składniki | Cena |
|---|---|---|
| Döner klasik | Jagnięcina, picie, biała cebula, pietruszka | 32 zł |
| Adana kebab | Mielona jagnięcina, papryka ostra, bulgur, jogurt | 45 zł |
| Iskender | Pszenny chleb, masło, kebab, sos pomidorowy | 52 zł |
| Lahmacun | Cienkie placki z mielonym mięsem i pomidorami | 18 zł |
| Pierogi z baraniną | Ciasto pszenne, baranina mielona z kuminem | 38 zł / 10 szt. |
| Herbata z Rize | Czarna herbata, samowar, szklanka gruszka | 4 zł |
| Ayran | Jogurt, woda, sól, mięta | 8 zł |
Otwarte poniedziałek–sobota od 12:00 do 22:00, w niedzielę od 14:00 do 22:00. Płatność tylko gotówką lub BLIK-iem. Rezerwacji nie ma, można wejść, można czekać, można nie wchodzić. Pan Adam się tym nie przejmuje.
Co odróżnia tę kuchnię.
Po pierwszym roku jadania u pana Adama zrozumiałem coś, czego nie nauczył mnie żaden z restauratorów Warszawy. Mianowicie: jakość się nie ogłasza. Pan Adam robi pięć rzeczy lepiej niż każdy znany mi kebab-bar w Polsce, i nie ogłasza tego nigdzie poza tablicą kredą.
- Mięso prawdziwe, wyłącznie jagnięcina, marynowana 24 godziny w jogurcie z kuminem, kolendrą i papryką wędzoną. Nigdy drób, nigdy pasta z mięsa mielonego.
- Chleb pieczony codziennie, z mąki sprowadzanej z młyna pod Sandomierzem. Dwie partie: o 11:00 i o 17:00.
- Herbata z Rize, czarna, parzona w samowarze, podawana w szklance gruszkowego kształtu. Pierwsza i druga za darmo.
- Krojenie na żywo, żadne mięso nie czeka pokrojone. Pan Adam kroi po zamówieniu, nożem ostrzonym co tydzień.
- Brak menu w PDF, żadna strona internetowa, żaden Instagram, żaden Facebook. Marketing to fakt, że robi to, co robi, najlepiej w mieście.
Trzy rzeczy, których zazdroszczę panu Adamowi.
- Cierpliwość. Osiem lat na trzech klientów dziennie, bez jednego momentu zwątpienia.
Ja zwątpiłem trzy razy w pierwszym roku magazynu.
- Konsekwencja. Karta z jedenastu pozycji, niezmieniona od pięciu lat. Klienci wracają po dokładnie to samo.
Magazyn ma trzy rubryki. Nie cztery, nie pięć.
- Skromność. Pan Adam jest najlepszym kucharzem tureckim w promieniu stu kilometrów. Słyszałem od niego dokładnie raz: «No, jakoś się udało».
Można uczyć się od kogoś, kto wie więcej, ale mówi mniej.
« Kebab to nie hamburger. Hamburger się je. Kebab się przeżywa. »
Pan Adam, w trakcie czternastej minuty rozmowy o kuchni tureckiej, marzec 2024
Historia adresu w pięciu etapach.
Pan Adam zachowuje w pudełku po butach pierwszy paragon z dwa tysiące siódmego roku. Pokazał mi go raz, gdy zapytałem, ile lat działa Faraon Kebab. Lokal jest w tym samym miejscu od zawsze, choć szyld zmienił się dwa razy. Krótka kronika.
- 1998, Berlin
Pan Adam wyjeżdża
Wyjazd do Niemiec, zmywak w restauracji wietnamskiej, pierwsze trzy lata oszczędzania na bilet powrotny.
- 2002, Sonnenallee
Praca u pana Mehmeta
Zatrudnienie w kebab-barze rodziny z Konya. Dwanaście lat nauki, sześć dni w tygodniu, jeden wolny w miesiącu.
- 2007, Powrót
Wynajem lokalu w Radomiu
Powrót do Polski z piętnastoma tysiącami euro. Wynajem 22 m² przy ul. Limanowskiego 94. Sąsiad-stomatolog protestuje przeciw zapachowi.
- 2010, Trzy klienty
Najgorszy moment
Trzeci rok działalności. Średnio trzech klientów dziennie. Teściowa namawia na zamknięcie i powrót do Niemiec. Pan Adam mówi: «jeszcze pół roku».
- 2020, Faraon Kebab Radom
Pierwsza kolejka
Po dwunastu latach lokal ma kolejkę. W styczniu, pierwsza kolejka na zewnątrz. W marcu, pierwsza rezerwacja na sobotę wieczorem. To wtedy zaczynam tu jadać regularnie.
Adres, godziny i jedna uwaga końcowa.
Faraon Kebab Radom znajduje się przy ulicy Limanowskiego 94, w prawej bramie, na parterze. Lokal nie ma jeszcze oznakowania zewnętrznego, należy patrzeć na tablicę «Stomatologia». Klienci pana Adama wchodzą przez wspólną bramę.
Jeśli będą Państwo w Radomiu i nie wiedzą Państwo, gdzie zjeść, proszę zejść po Limanowskiego. Polecam zacząć od dönera klasik. Jeśli rozmawiają Państwo z panem Adamem dłużej niż dwie minuty, prawdopodobnie skończy się to historią z czasów Berlina. Polecam słuchać. Tak właśnie zaczęła się historia tego magazynu, którą opisuję szerzej w tekście «O nas».
Jeśli zainteresuje Państwa szerszy temat polskiego kebabu i tego, kto go robi naprawdę dobrze, polecam artykuł o panu Adamie oraz tekst o sztuce mezze, który pokazuje, czym jest Lewant na talerzu, gdy potraktować go poważnie.
FAQ, najczęstsze pytania.
Gdzie dokładnie znajduje się Faraon Kebab Radom?
Ulica Limanowskiego 94 w Radomiu, parter, w bramie obok wejścia do gabinetu stomatologicznego. Najbliższy przystanek autobusowy: «Mickiewicza-Limanowskiego», linie 5, 11 i 24. Z dworca PKP Radom Główny, piętnaście minut spaceru.
Jakie są godziny otwarcia?
Poniedziałek–sobota: 12:00–22:00. Niedziela: 14:00–22:00. W święta narodowe lokal jest zamknięty. Pan Adam bierze również jeden tydzień wakacji w lipcu, informacja zazwyczaj pojawia się na kartce przy wejściu dwa tygodnie wcześniej.
Co polecam zamówić, gdy jestem pierwszy raz?
Klasyczny döner za 32 zł plus szklanka herbaty z Rize za 4 zł. To minimalna inwestycja, która pokazuje, czego pan Adam jest w stanie. Jeśli pora obiadowa, można dodać porcję sałatki çoban (12 zł). Adana i Iskender są warte spróbowania, ale dopiero przy drugiej wizycie.
Czy można zarezerwować stolik?
Nie. Pan Adam nie przyjmuje rezerwacji ani telefonicznie, ani osobiście. W piątek i sobotę wieczorem należy liczyć się z piętnastominutowym oczekiwaniem. Najlepsze pory: wtorek między 14:00 a 16:00 lub niedziela między 14:30 a 16:00.
Czy w karcie są pozycje wegetariańskie?
Tak, ale niewiele. Lahmacun wegetariański (z bakłażanem i fetą zamiast mięsa), 16 zł. Sałatka çoban (pomidor, ogórek, cebula, oregano), 12 zł. Hummus z chlebem pieczonym, 14 zł. Wegańskich pozycji praktycznie nie ma, pan Adam używa masła w cieście do lahmacunu.